NA SAM POCZĄTEK
Ja cieszę się, że wchodzicie, ale polecacie dalej blog, czy to beliber czy ktoś inny :)
Siedziałam cicho oraz nieruchomo. Starałam się zachować pozory, aby on tego nie spostrzegł. W pewnym sensie bałam się jego, a z drugiej byłam pewna, że nie jest tym za kogo się uważa, miał delikatne, duże dłonie. Przetarłam oczy ze zmęczenia, bo jechaliśmy już kilkanaście minut, a on wcale nie stawał, wobec tego patrzył prosto przed siebie. Kszątając się, obruciłam się do okna i dostrzegłam krople deszczu range rovera Biebera. Wreście przyjemnie i wygodnie usadowiłam się na skórzanym siedzeniu.
- Co tak się kręcisz?- spytał z łobuzerskim uśmiechem, patrząc się w moją stronę. Jego brązowe źrenice wydały się wąskie, chodź za razem bardzo seksowene.
- Bo masz nie wygodny samochód?- odpowiedziałam z odrobioną nuty złości w głosie. Miałam także dodać " jak i poprzedni ", ale obojętnie w sumie musiałam się powstrzymać.
- Mój samochód niee wygodny? Nie wieże. On jest moją pięknością- chyba próbował przełamać lody pomiędzy nas, ale nie zbyt mnie to bawiło.
- I mam nadzieję, że jesteście ze sobą szczęśliwi, bo taki bipolarny dupek zgadza się tylko z jakimś autem, którego uważa za swoją kochaną dziewczynę- prychnęłam, bo uważałam, że taka prawda.
- Jak mnie nazwałaś? Co?- zapytał złowieszczono, sciskając okrągłą kierownicę.
- Jak? Czy ty jesteś głupi czy ty tylko udajesz ?- myślałam, że on jest najgorszą rzeczą, jaka przydarzyła mi się w życiu. Byłam tylko z nim nie całą godzinę, a miałam już go dosyć.- Nazwałam cię dupkiem!- wydarłam się na cały samochód, chciałam wykrzyczeć to na całą okolicę.
- A ty suką, która nic nie szanuje, gdyby nie był człowiekiem mądrym, to już byś nie żyła. Byłabyś martwa.- popatrzył na mnie rządzą władzy, jakby teraz już chciał to zrobić.
- Ohh- westchnęłam- To nie ja przed chwilą kogoś zabiłam, a zwłaszcza bezbronną dziewczynę- uśmiechnęłam się, gdy już uświadomiłam sobie, że wygrałam nasz dialog.
- Teraz będziesz mi to wypominać?- utworzył linię prostą z ust.
- A jak niby tego nie robić, jesteś mordercą.- dałam mu totalny, wyraźny znak, że było to świństwo.
- Należało jej się. A po za tym nie jest to twoja sprawa- ofensywnie zerkał na drogę, a co chwilę na mnie. Jestem, że gdyby spojrzenie zabijało byłabym martwa. Wiedziałam, że nie mogę pokazać żadnych emocji i uczuć na zewnątrz- Zamknij się!- zakrzyknął prosto w moje ucho. Zdegustowany wyciągnął z tylniej kieszeni paczkę papierosów i zapalił jednego.
Cicho uświadomiłam sobie, że to on już mówi na serio. Usadowiłam się na siedzeniu, przyciągając kolana do siebie. Zaczęłam zastanawiać się co powiedzieć, ale akurat podjechaliśmy pod czarną, wielką bramę. O Justin po chwili wystukał kod i brama otworzyłam się szeroko, otwierając drogę oświetloną wysokimi lampionami. A na wprost stał wielki, ogromny i piękny dom, przypominający mały dworek. Miał dwa piętra , był biały i wyglądał oszałamiająco, jak sześciogwiazdkowy hotel. Wzrokiem pożerałam każdy centymetr widoku. Aż mój wzrok utkwił na białą altankę, oświetloną świecami. W środku siedziały dwie osoby, które przytulały się, oczywiście była to kobieta i mężczyzna. Za pewnie była to randka, taka wymarzona, którą oczekiwałam też ja. Wiem, że to nie był moment na marzenia, ale musiałam. Z rozmyślania wyrwał mnie Justin, który stał na zewnątrz, pokazują ręką, aby wysiadła. Nawet nie zauważyłam jak zatrzymał się i sam wysiadł z range rovera. Otwierając drzwi auta, wysiadłam i lekko zamknęłam je, aby nie sprawić złowieszczego wyrazu twarzy chłopaka. Już po kilku setnych sekundach byłam przy nim, dotrzymując mu tempa. Podniosłam nogę, aby wejść na pierwszy schodek, gdy Justin otwarzył drzwi i wpędził mnie do środka. Wystrój domu, był ogromnym przeciwieństwem zewnętrznego wyglądu. Dominowały ty kolory ciemnego brązu, czerwieni i beżu. Klimat tego miejsca był ciepły, a za razem twardy. Musieli mieszkać tu sami faceci. Sam zapach nawet o tym przypominał, do mojego nosa doszły zapachy perfum escape, które spowodowały lekkie mrowienie w nosie. Bieber pokazał mi na drewniane schody, miał na myśli, abym tam weszła i tak zrobiłam. Tu już na górze, był długi korytarz z drewnianymi drzwiami na prawo i lewo. Popchnął mnie od tyłu i już w drugich drzwiach zaprosił mnie, abym weszła.
-I po co mnie tu wziąłeś?- spytałam nie ruszając się bliżej. Pokój był fioletowy i bardzo duży. Miał duże łóżko, wielkie okna i za firanki widać było wielkie taras. W pokoju były następne drzwi do łazienki, wielkiej brązowej, eleganckiej łazienki. - I nie mów, że teraz wychodzisz?- zobaczyłam gdy zaczął iść w stronę wyjścia.
- Tak i co z tego?- zapytał przewracając oczyma, to było strasznie denerwujące i rozpraszające.
- Gdzie ja mam spać?- spytałam, bo na serio miał tego dosyć. Jak mnie traktuje jak powietrze.
- Na podłodze- prysknął. Uśmiechnął się i wyszedł.
******
Helllolloooo Już rozdział 4 !
Twitter podajcie, a i jeśli ktoś ma pomysł na rozdział może do mnie napisać.
Nr. 7851429 :) GG.
ALBO NA PRIV GOOGLE :)
czakam na kolejnyy ;p
OdpowiedzUsuń