czwartek, 22 sierpnia 2013

*Rozdział 5



Zobaczywszy Rayana rozwalonego na kanapie, również wskoczyłem na nią. Złapałem pilot i krążyłem po kanałach, ale ostatnio nic ciekawego nie było. Aż w reszcie zostawiłem na kanale sportowym, gdzie leciał jeden z meczów NBA, które znałem na pamieć.
Spojrzawszy na mojego przyjaciela szturchnęłem go w ramię z całej siły. On tylko odwrócił się w moją i stronę i obojętną miną popatrzył. Przejrzałem go na wylot, dziś był zamyślony, pomimo, że była pierwsza w nocy. Ja też nie  mogłem przestać myśleć o Stelli, właściwie sama zasługiwała na śmierć, za te wszystkie świństwa. 

- Też o niej myślisz?- z rozmyśleń wyrwał mnie Rayan. Zagubiony pośród swoich myśli nie mogłem poskładać wszystko w całość. Spróbować powiedzieć, że mam dość, tych kłamstw.

- Jak mam nie myśleć.- zatrzymałem się i odetchnełem z ulgą, że chodź to udało mi się powiedzieć.- Przecież ja ją miałem zabić, to ja ją kochałem jak siostrę i wszystko dla niej mogłem zrobić. Dopóki nie ten cholerny Marcus. On ją zmienił na zło. Była taka piękna, a gdy widziałem ją ostatnio wyglądała jak ostatnia szmata.- parsknęłem, przypominając sobie ją jak najlepiej. Jej lekko różowe usta, jej perfekcyjne rysy twarzy i ciała, a jej długie kasztanowe włosy, którymi zawsze oczarowywała każdego chłopaka. Co z tego, że znalazłem ją kilka lat temu, ale traktowałem ją jak siostrę, przyjaciółkę, a nawet własną dziewczynę, aż do listopada ubiegłego roku. Kiedy pierwszy raz uciekła każdy myślał, że została porwana i nie wiadomo przez kogo, aż do czasu kiedy wszystkim oznajmiła, że ma chłopaka, zaczęła wtedy ćpać, pić i palić, a wcześniej tego nie robiła. Chodź nie dziwie się, przecież dawałem jej taki przykład. Pokazywałem, że to jest jej dozwolone, tylko , że ja byłem pełnoletni, a ona miała zaledwie skończone 16 lat.

- Była piękna, taka naturalna. I kiedy pierwszy raz... no wiesz..- westchnął głośno i uśmiechnął- pocałowałem ją i razem spędziliśmy noc, kilka dni przed jej ucieczką, było cudownie. 
Oby dwoje pochłoniliśmy się w śmiechu, każdy z nas miał jakieś wspomnienia z nią. - Zapomnijmy o niej!- krzyknął, powodując, że każde słowo to było tylko "powaga".

- Tylko mamy problem. Jakaś pieprzona dziewczyna to widziała.- chlapnąłem nie potrzebnie, ale musiałem to powiedzieć. Przecież i tak by to wyszło na jaw. 

- Co? Kto?- popatrzył się na mnie, jakby widział ducha. Nigdy nam się to nie zdarzyło, aby ktoś zobaczył nasze zbrodnie.

-Nie ważne, ważne, aby jej to wybić z głowy.- westchnęłem głośno.- Pogadamy rano- powiedziałem i wyszedłem z salonu, kierując się na schody, kątem oka zobaczyłem, że w salonie nikogo już nie było. Wszedłem do mojego pokoju i myślałem, że dziewczyna po prostu śpi, ale jednak tak nie było, siedziała zwinięta w kłębek w koncie na podłodze. Na jej twarzy nie widziałem wcale łez, była normalna.

- Chcę stąd wyjść- popatrzyła się ostro w moją stronę- WYPUŚĆ MNIE!- krzyknęła głośno. Właściwie mogłem ją puścić, tylko, że poszła by na policję, a tego nie chcieliśmy. A drugie wyjście to było przetrzymanie ją tutaj przez parę tygodni, może wtedy by nie pożałowała. To drugie wyjście jednak było bardziej przekonujące i zdecydowałem się, aby je wybrać.

- Jesteś strasznie głośna i denerwująca, przykro mi, ale musisz tu zostać.- uśmiechnęłem się jak to zawsze robiłem. Podeszłem do komody wybierając czystą koszulkę i jakieś melanżowe dresy. Rzuciłem je na łóżko. Spojrzałem w kierunku blondynki i dopiero teraz zauważyłem, że na jej ubraniu są ślady krwi. Uszłem kilka kroków do przodu i rzuciłem w nią naszykowaną koszulką.

- Po co mi to? I tak zaraz wychodzę.- stanęła na nogi, oglądając białą długą koszulkę w serek. Miała piękną figurę, nogi długie i opalone. Każda dziewczyna mogła jej zazdrościć ciała, bynajmniej na mój gust było pożądane.

- Wychodzisz, zdaje ci się! Uwierz, a teraz chodź ze mną.- przewróciłem oczami, podchodząc do niej bliżej. Ona na prawdę byłam cholernie denerwująca. Spojrzałem jej w oczy, byliśmy kilka centymetrów od siebie.- podaj się- szepnęłem jej w ucho. Chwyciłem na nadgarstek i popchnęłem w stronę drzwi.Otworzyłem je i wpadliśmy na korytarz. Rozejrzałem się i poszliśmy w stronę następnych drzwi, przekręciłem kluczyk wepchnęłem dziewczynę do pokoju, machając. W ostatniej chwili przekluczyłem drzwi.
W oddali słyszałem głośne piski i krzyki.

- I tak uciekne- krzyknęła.

Szczerze? Miałem ją gdzieś, najważniejsze dla mnie było, to abym się wyspał. Przebrałem się z ciuchów na wyłącznie dresy i poszedłem spać. Od czasu do czasu słyszałem głośne walenie w ścianę i niekiedy krzyki. 



(***)

Tak kończymy rozdział 5. I jeszcze dziś ukarze sie rozdział 6. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz